Codziennie przeczesujemy OLX w 9 kategoriach i sprawdzamy, za ile naprawdę chodzą te same modele. Do każdej oferty doliczamy transport, prowizję i bufor na naprawy, więc widzisz nie „okazję”, a kwotę, która zostaje w kieszeni.
Tak wygląda raport, który dostajesz: kafelki z podsumowaniem i lista okazji. Każda pozycja prowadzi bezpośrednio do ogłoszenia na OLX.
Żadnego „chyba się opłaca”. Cena sprzedaży nie jest wymyślona — pochodzi z realnych ogłoszeń tego samego modelu.
Pobieram aktywne ogłoszenia z wybranych kategorii i wyrzucam to, co nie jest produktem: „kupię”, uszkodzone, części, usługi, akcesoria, opał.
Dla każdego kandydata szukam tego samego modelu i liczę rozkład cen rynku: dolny kwartyl (p25) oraz medianę (p50) z realnych ogłoszeń.
Odejmuję transport i koszty kategorii, prowizję kanału sprzedaży oraz 4% bufora na ryzyko. Zostaje zysk netto i ROI — albo werdykt „odpuść”.
Baza rośnie z każdym skanem. Dzięki temu widać nie tylko dzisiejsze perełki, ale też ile czasu oferta leży na OLX (im dłużej, tym większa szansa na negocjację) i które modele wypadają z rynku.
Dobra lista to także lista rzeczy, które wyglądają tanio, ale po policzeniu wychodzą na minus. Nic tu nie ukrywam.
Z publicznych ogłoszeń OLX pobranych w momencie skanu. Cena sprzedaży to dolny kwartyl (p25) stawek rynkowych tego samego modelu — celowo ostrożny, żeby nie obiecywać za dużo.
Porównywalne ogłoszenia. Liczę je zawsze na węższym zapytaniu po modelu, więc cena nie jest brana z przypadkowego przedmiotu z tej samej kategorii.
Nic — agent pracuje w tle i publikuje raport codziennie o 8:30. Zakup i kontakt ze sprzedawcą robisz sam; nigdy nie kupuje automatycznie.